Więcej
-
Hortensjowy zawrót głowy
No i znów wylądowaliśmy na kwarantannie… Tym razem jakieś dziecko w grupie starszej córki ma pozytywny wynik testu. Eh, długo maluchy nie pochodziły do przedszkola… Od poniedziałku minęło przecież zaledwie kilka dni. Wprawdzie w czasie tej trzytygodniowej przerwy przyzwyczaiłam się już do tego, że jesteśmy w domu w komplecie, ale chciałam, żeby jeszcze trochę dziewczynki nacieszyły się przedszkolem przed wakacjami. No cóż, próżne moje nadzieje. Chciałabym napisać, że chociaż wiosna w pełni, ale patrząc na prognozę na koniec tygodnia niestety stwierdzam, że w tym roku pani zima trzyma się nas rękami i nogami. Widziałam nawet takiego śmiesznego mema ukazującego aresztowaną Elsę z Arendelle i podpis, że teraz możemy być pewni,…
-
Koniec przedszkolnej sielanki
Kiedy przywieźliśmy Elsę do domu, miała zaledwie 10 tygodni. Uwielbiała leżeć na brzuszku, choć jej niestabilna główka kiwała się jeszcze na lewo i prawo. Trudno było sobie wtedy wyobrazić, że siedzi czy chodzi, o normalnej konwersacji nie wspominając. Starsze dziecko było dla mnie tak abstrakcyjne, że nawet następny rozdział z podręcznika o niemowlakach brzmiał jak science fiction. Patrzyłam na przedszkolaki bawiące się na podwórku i wydawało mi się wtedy, że mam dużo czasu zanim moje dziecko osiągnie ten wiek, że ten okres niemowlęcy będzie trwał i trwał. Elsa nigdy nie należała do nudnych dzieci, nie znam takiego określenia, że dzień mija za dniem i każdy z nich jest do siebie…
-
Czwóreczka
To już czwarta świeczka na NaszoŚwiatkowym torciku 🙂 Z tej okazji pojawił się ostatnio zaktualizowany wpis „O blogu” a dziś mam dla was coroczne podsumowanie. Zapraszam 🙂 Kiedy pisałam pierwszego posta te 4 lata temu, wszystko dookoła było jeszcze w chaosie. Wprawdzie od przeprowadzki minęło już kilka miesięcy, ale pracy nie było końca. Zresztą co będę mówić, do tej pory na górze tkwią nierozpakowane pudła z rzeczami z którymi nie za bardzo jeszcze wiem co zrobić – nie chcę ich wyrzucać, ale też nie bardzo mam pomysł co z nimi zrobić. Może zamiast tworzyć bloga powinnam była wtedy coś z nimi zrobić? Zapewne tak, ale cóż 😉 Dziś mam dwa…
-
Vademecum przetrwania,czyli rok 2020 w pigułce.
Kiedy byłam jeszcze studentką, jeden z moich bliskich znajomych nauczył mnie pewnej zasady w życiu, której staram się trzymać aż do dnia dzisiejszego. Jeżeli masz do czynienia z czymś, na co absolutnie nie masz wpływu i cokolwiek zrobisz nic nie zmieni, pogódź się z tym i żyj dalej swoim życiem. Szczerze mówiąc on wyraził się dosadniej, ale nie będę tu używać wulgaryzmów. Na wiele rzeczy mamy wpływ, możemy postarać się o nową pracę, poznać nowych ludzi, zmienić wygląd, nastawienie, ale czasami najzwyczajniej w świecie krzyk i bunt nie pomoże a dla własnego zdrowia psychicznego lepiej pogodzić się ze stanem faktycznym i przyjąć najlepiej jak potrafimy to co los daje w…
-
Walizka pełna doświadczeń
Czytając mojego bloga często spotykacie się z określeniem, że dzieci adoptowane niosą ze sobą bagaż doświadczeń. Nie raz podkreślamy, że nawet jeśli maluch miał to szczęście, by trafić szybko do kochającej rodziny i nie zdążył jeszcze poznać świata od tej złej strony, na zawsze ciąży na nim piętno porzucenia. Bo jego życie zależy od decyzji dorosłych – począwszy od rodziców biologicznych, którzy go oddają po umieszczenie przez ośrodek w takiej a nie innej rodzinie, która kieruje się swoimi zasadami w wychowaniu dzieci. Ale tak naprawdę gdyby przyjrzeć się wszystkim dookoła, czy to dzieciom czy dorosłym, zauważymy, że każdy z nas niesie ze sobą taką walizkę pełną doświadczeń. Czasem dobrych a…