-
Adorator.
Chodziłam do przedszkola z niejakim Adasiem. Miał duże oczy i kręconą łepetynkę. Bardzo podobał się mojej mamie, więc za każdym razem kiedy spotykałyśmy go z jego mamą, mówiła do swojej koleżanki, że to jej „zięć”. Szczerze mówiąc nie cierpiałam tego. Adaś i ja patrzyliśmy na siebie skrzywionym wzrokiem nie rozmawiając. Potem trafiliśmy do tej samej klasy podstawówki, ale nic nie zanosiło się na to, by faktycznie miał wejść do naszej rodziny. Był sympatyczny, ale zupełnie nie w moim guście i nie mówię tylko o wyglądzie. Spotkałam go nawet po wielu latach, był już żonaty i miał dziecko. Dla mnie pozostał takim po prostu sympatycznym „miśkiem” 🙂 Myślę, że wtedy tak…
-
Strach naprawdę ma wielkie oczy.
Być może wspominałam wam taką sytuację z zeszłego lata. Żegnam się ze swoją sąsiadką i jej małym synkiem. Na pożegnanie mówię do starszej córki: Może zostaniesz z ciocią, a ja zabiorę maluszka do nas na jakiś czas? Ten niewinny żart, tak głupi z mojej strony, był przyczyną tego, że moje dziecko zakwestionowało swoje poczucie bezpieczeństwa i moją miłość. Przez całą drogę do domu płakała a następnego dnia, przytulała się do mnie i pytała, czy ją kocham… Przecież dobrze wiem, że takich rzeczy mówić dziecku nie wolno, dlaczego więc to powiedziałam? Nie mam pojęcia, zdanie to wypłynęło z moich ust tak spontanicznie, że zanim się zorientowałam co się dzieje, dziecko już…
-
Od bazgrołów do Picassa.
Na pewno kojarzycie taki żart. Dziecko poproszone o namalowanie rodziny, coś tam skrobie, po czym pani pyta: A dlaczego Jasiu nie namalowałeś tatusia? Jaś odpowiada rezolutnie: Bo nie było łysej kredki… Niektórzy powiadają, że rysunek jest odzwierciedleniem duszy dziecka, ale żeby tak było, muszą być spełnione pewne warunki. Przyjrzyjmy się dziś bardzo ciekawym etapom rozwoju rysunku dziecka i co możemy z niego wyczytać. Interpretacja rysunku dziecka według Szumana, polskiego pedagoga, psychologa i lekarza. W pewnym wieku, dziecko zaczyna czuć potrzebę wyrażenia pewnych potrzeb, tego co czuje i wie, ale nie koniecznie tego co widzi. Jako, że jeszcze nie zawsze potrafi wszystko wyrazić słowami, rysunek staje się formą ekspresji. Ale żebyśmy…
-
Flajdel Smakonus.
– Mamusiu, nie lubię tej pasty w przedszkolu, co jest na śniadanie, powiedziała dziś rano do mnie Elsa. – A z czego ta pasta?, zapytałam. – Z winogronek. Podejrzewając, że chodzi jej o jakąś pastę jajeczną lub rybną, której sama nie cierpiałam, kontynuowałam rozmowę. – Niemożliwe, żeby była z winogronek. Przecież lubisz winogronka, są dobre. – No tak, to nie winogronka. Ale wiem, jak się nazywa ta pasta. – Jak? – Flajdel Smakonus. Słysząc to mało nie zadławiłam się bułką, którą właśnie przeżuwałam. – To chyba kochanie jakaś łacińska nazwa?, ośmieliłam się stwierdzić. – Tak, tak, łacińska, odpowiedziała z poważną miną moja starsza córka, po czym wróciła do zajadania płatków…
-
Pożegnanie z pieluszkami.
Kochani! Muszę podzielić się z wami tą radosną nowiną. Po 3 latach, 56982636735 zużytych pieluszek i 3628394827 mokrych chusteczek, obie moje dziewczynki stały się dorosłymi pannami! Od kilku tygodni, również i młodszej nie zakładamy na noc pieluchy, a więc… żegnaj przewijaku! Stały widok w naszej łazience 🙂 Kiedy zacząć pożegnanie z pieluszką? No cóż. Moja mama nie miała wyjścia, musiała mnie „odpieluchować” jak najszybciej. Pieluszki tetrowe na pewno nie były tak komfortowe jak dzisiejsze, zarówno dla rodziców jak i dziecka. Mając 7-8 miesięcy, chętnie siedziałam już na nocniczku i bawiłam się przesuwając dookoła siebie pociąg na sznurku. Moja E. natomiast, nie była absolutnie zainteresowana wyżej wspomnianym przedmiotem. Oj my naiwni.…